Szachy to strategiczna gra dla dwóch graczy, rozgrywana na szachownicy z 64 polami, gdzie celem jest schwytanie (zamatowanie) króla przeciwnika. Osiąga się to poprzez naprzemienne, sprytne posunięcia różnymi figurami, takimi jak król, hetman, pionki, wieże, gońce i skoczki, które mają różne możliwości ruchu. Szachy przypominają dawną bitwę dwóch królewskich wojsk, jednakże bezkrwawą. Bicia w szachach nie są przymusowe, a najsilniejszą figurą jest hetman, zwany w niektórych krajach królową. Wszystkie figury też troszczą się o swojego monarchę i pilnują, aby nie wpadł w ręce wroga. Szachy są grą absolutnie logiczną i wymierną.
Psychologia szachowa zaś to fascynujący obszar, który bada wpływ psychiki na grę w szachy i odwrotnie. Szachy, wymagające strategicznego myślenia, koncentracji i radzenia sobie ze stresem, stwarzają idealne pole do obserwacji ludzkiego zachowania i poznawczej aktywności. Szachy wymagają ciągłego obciążenia mózgu, co przekłada się na rozwój pamięci. Nauka radzenia sobie z emocjami, zwiększanie pewności siebie, a także radzenie sobie z porażką to kluczowe aspekty mentalnego przygotowania. Szachy są też wykorzystywane jako forma terapii, szczególnie w przypadku dzieci, pomagając w zdolności logicznego myślenia i radzenia sobie z frustracją.
Ponadto, gra w szachy może być efektywnym narzędziem edukacyjnym, ucząc umiejętności podejmowania decyzji. Każdy ruch w szachach ma swoje konsekwencje, obojętnie czy pozytywne, czy negatywne. To też uczą podejmowania najlepszych możliwych decyzji i unikania błędów, gdyż każdy błąd będzie widoczny, a nawet skarcony. Szachy to nie tylko gra, ale również narzędzie do rozwoju osobistego. Uczą nas wytrwałości, a także radzenia sobie z trudnościami i porażkami, co przekłada się na inne aspekty życia. Przewidywanie ruchów przeciwnika, a także umiejętność rozpoznawania potencjalnych zagrożeń jest kluczowa dla osiągnięcia sukcesu w grze.
W naszym świecie ciszy, szachy towarzyszą nam niemal od zawsze, zarówno w formie świetlicowej – integracyjnej, jak i dyscyplinie, w której można rywalizować ze sobą. Na zaawansowanym poziomie mistrzowskim mamy już do czynienia z naukowym podejściem do szachów. Intensywnym, wielokierunkowym treningiem, zapamiętywaniem tysięcy wariantów, setek reguł czy debiutów, wybieraniem najlepszych planów gry i ich korektami. Także wyborem różnych dróg potrzebnych do osiągnięcia zamierzonego celu. Czy to spokojnych, bądź pozycyjnych, albo kombinacyjnych, ostrych, niekiedy czy ryzykownych, w zależności od charakteru gracza, samopoczucia czy innych preferencji. Bogactwo tej gry daje wiele różnorodnych możliwości. Im więcej ich poznamy, tym bogatszym orężem będziemy dysponować.
„Królewska gra” jest tylko jedna i niepowtarzalna, a jej granice nie istnieją. Liczba możliwych wariantów gry w szachy jest tak ogromna, że nie da się jej dokładnie obliczyć. Szacuje się, że jest ich więcej niż atomów we wszechświecie! Na samo rozpoczęcie partii białe mają 20 możliwości ruchu, a po dwóch pierwszych posunięciach (półruchach) jest 400 różnych wariantów gry. Z każdym kolejnym ruchem, liczba możliwych wariantów, podwariantów czy podwariantów podwariantów itd. się wielokrotnie zwiększa, co sprawia, że szachy są jedną z najbardziej skomplikowanych gier na świecie. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) oficjalnie uznaje szachy za sport, choć wielu, nie znających się na szachach ludzi, powątpiewa, czy to jest w ogóle sport, nieczęsto zadając pytania tego typu:
Czym się tutaj można zmęczyć?
Paluszka zwichnąć od przestawiania figurek?
Kręgosłup skrzywić od ciągłego siedzenia? itp.
Tymczasem szachy są niezwykle wyczerpującym sportem. Profesjonalni szachiści z każdą rozegraną, trudną partią tracą około 2 kilogramów na wadze. W kluczowych momentach partii ich tętno potrafi bić z szybkością 180 uderzeń na minutę. Ciągły stres udziela się nie tylko podczas partii, ale także towarzyszy zazwyczaj podczas całego turnieju, zakłócając sen i wypoczynek. Wiele turniejów zawodnicy rozgrywają na granicy załamania nerwowego, nieustannego bólu głowy czy innych dolegliwości. Aby sprostać tym wyzwaniom, potrzebne jest utrzymywanie ciała w znakomitej kondycji fizycznej.
MKOl, chociaż uznał szachy za sport, to ta dyscyplina nie występuje w programach Igrzysk Olimpijskich. Inaczej rzecz się ma w międzynarodowych organizacjach sportowych dla niesłyszących, w których szachy od niedawna mają status sportu olimpijskiego dokładnie sportu wchodzącego w skład Zimowych Igrzysk Głuchych. Olimpijski debiut szachów nastąpił w 2019 roku, na XIX Zimowych Igrzyskach, we włoskiej miejscowości Valtellina Valchiavenna, z których polska reprezentacja szachowa niesłyszących wróciła „z tarczą” i przywiozła dwa medale. Srebrny historyczny pierwszy zimowy medal dla Polski, wywalczył w turnieju indywidualnym - Mateusz Łapaj. Polska drużyna narodowa kobiet zdobyła brąz, męski zespół był czwarty. Srebro i brąz to jedyne medale przywiezione do kraju z tamtej imprezy, pomimo startu naszych narciarzy i curlerów.
Do tego czasu, przez wiele dziesięcioleci, nie udało się Polakom zdobyć ani jednego zimowego krążka. Kolejne XX Zimowe Igrzyska Głuchych rozgrywane w 2024 roku w tureckim Erzurum przyniosły polskim szachistom niesłyszącym już 5 medali, w tym dwa złote. Znakomity występ zanotował nasz młody mistrz międzynarodowy Paweł Piekielny, który zdobył złoty medal indywidualny oraz złoty i srebrny drużynowo. Nasza drużyna mieszana okazała się najlepsza na świecie, a tradycyjne drużyny kobieca i męska przywiozły po srebrnym medalu. Również srebrny medal zdobyła w turnieju indywidualnym Zuzanna Łukasik. W tym samym turnieju Malwina Szewczyk była czwarta. Warto dodać, że polscy szachiści niesłyszący wygrali klasyfikację medalową wśród szachistów, ale w polskiej ekipie ich dorobek przebił narciarski fenomen - Bruno Łukaszyk, który samodzielnie na stokach Erzurum wywalczył 4 medale, w tym 3 złote i 1 srebrny.
Krótko po XX Zimowych Igrzyskach Głuchych odbyły się w Belgradzie Indywidualne Mistrzostwa Świata Niesłyszących 2024, z których polscy szachiści przywieźli już 6 medali, w tym dwa złote. Komplet medali (złoty, srebrny i brązowy) przywiózł nasz najlepszy szachista - Paweł Piekielny. Z Belgradu też przywiózł nadany mu tytuł arcymistrza ICCD. Zuzanna Łukasik przywiozła 2 brązowe medale. Niżej podpisanemu przypadło złoto w turnieju Open. Nie brakowało też „pechowych miejsc” tuż poza podium: Aleksander Choroszej czy Malwina Szewczyk byli niezwykle blisko. Rok 2024 zakończyliśmy z przytupem. Miało to również przełożenie na to, że wielu niesłyszących juniorów przyłączyło się do nas. Wiadomo, sukcesy, ale także otwierające się możliwości wywalczenia wysokich stypendiów, jak to w sportach olimpijskich bywa.
Tegoroczne Drużynowe Mistrzostwa Europy Niesłyszących rozegrane w chorwackim Trogirze w terminie 6-12 kwietnia, potwierdziły supremację polskich szachistów niesłyszących, tym razem na naszym kontynencie. Mężczyźni zapewnili sobie złoto na rundę przed zakończeniem gier. Kobiety walczyły do samego końca i w finale uległy Ukrainkom, które posiadają bardzo silny skład, z mistrzynią świata niesłyszących włącznie. Atutem naszej drużyny kobiecej jest młody, perspektywiczny wiek szachistek. Najmłodsza zawodniczka Nina Bos ma 9 lat! Nina to światowy fenomen, w swojej kategorii wiekowej należy do ścisłej czołówki globu wśród słyszących. Zuzanna Łukasik i Malwina Szewczyk rozpoczęły dopiero studia. Te trzy zawodniczki zdecydowanie górują nad pozostałymi w kraju.
Po stronie mężczyzn jest trochę więcej doświadczenia. Najmłodszy zawodnik Paweł Piekielny ma 22 lata, a najstarszy Krzysztof Chęciak 62. Obaj w ostatnich mistrzostwach Polski niesłyszących zameldowali się na dwóch czołowych miejscach. Dowodzi to temu, że szachy są dziedziną, którą z powodzeniem można uprawiać zarówno za młodu, jak i przez wiele, wiele lat i utrzymywać się na topie, pod warunkiem regularnego treningu i prowadzenia sportowego trybu życia. Trochę talentu też się przydaje, ale najważniejsza jest nieustanna, systematyczna praca, zarówno z samym sobą, jak i z trenerami, czy poprzez liczne starty w turniejach. O ile już o trenerach mowa, to mamy to szczęście, że współpracujemy z fachowcami „z najwyższej półki”.
Mistrzowie międzynarodowi Jacek Bielczyk czy Marek Matlak to głośne w kraju a także za granicą nazwiska. Obaj przez wiele lat prowadzili różne kadry narodowe wśród słyszących. Trenerzy: Stanisław Kornasiewicz czy Sławomir Sobociński mogą poszczycić się wieloma wychowankami w swoich klubach. Dwuletni epizod współpracy z naszą kadrą niesłyszących kobiet zanotował znany arcymistrz Mirosław Grabarczyk. Zarówno nasi zawodnicy, jak i trenerzy to grupa ludzi podchodzących do tego sportu w sposób fanatyczny i profesjonalny. Inaczej się już nie da, gdyż poziom szachowy na świecie z roku na rok się podnosi. Stale się też zwiększa liczba aktywnych szachistów.
Ten trend dało się zauważyć w trakcie przebytej pandemii, która sprzyjała niewychodzeniu z domu, a także przeniosła rozgrywki szachowe do Internetu, które stały się dostępne dla szerokiego grona jego użytkowników. Ponadto dzięki popularności Netflixowego serialu „Gambit królowej”, co najmniej podwoiła się liczba wszystkich zarejestrowanych szachistów na świecie. Obecnie wszechobecne rozgrywki on-line napędzają ten sport. Jest też z roku na rok organizowanych coraz więcej stacjonarnych turniejów w Polsce i na świecie. W wielu szkołach odbywają się zajęcia szachowe, które mają przeważnie pozytywny wpływ na wszechstronny rozwój dzieci i młodzieży. Poznałem wielu młodych ludzi wyczynowo uprawiających szachy i są to zazwyczaj najlepsi uczniowie w swoich klasach, nawet pomimo wielu nieobecności spowodowanych startami w turniejach. Wśród dzieci niesłyszących jest już spora grupa juniorów, którzy regularnie trenują i startują w zawodach. Choćby imiennicy Szymon Barszcz i Szymon Sokół, którzy zdążyli już zadebiutować w mistrzostwach świata 2024. Ich groźny konkurent – Mateusz Wasilewski, w tym roku został mistrzem Polski niesłyszących juniorów.
Cieszy fakt, że będą następcy dzisiejszych mistrzów w naszym środowisku. Nawet jeśli komuś się nie uda, to i tak będzie wygrany. Praktykowanie treningów i rozgrywek szachowych, pozwoli przeżywać ich uczestnikom prawdziwą ucztę intelektualną. Poprawi adeptom zdolność koncentracji i spostrzegawczości. Pobudzi koncentrację myśli, zwiększy umiejętności słuchania, zapamiętywania i obserwacji, a także wyzwoli kreatywność, zdolność analitycznego myślenia oraz myślenia przestrzennego. Dla takich przymiotów, niewątpliwie warto zasmakować w „Królewskiej grze”.